piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 5

-Mamo nawet nie wiesz jak mi ciebie brakuje - z moich oczu zaczęły lecieć pojedyńcze łzy. Nie mogłam się na niczm skupić. Moja głowa była pełna myśli.

Wytarłam twarz rękami , ponieważ była cała mokra od łez. Sięgnęłam do mojej skurzanej torby by wyjąć telefon komórkowy. Wystukałam numer mojej przyjaciółki Julii.*Wybrany abonament jest w tym momencie nie osiągalny spróbuj później*
-Kuźwa-przeklnęłam pod nosem. Weszĺam w galerie i zobaczyłam zdjęcia moje i Julii. Bardzo za nią tęskniłam . Po dłuższej chwili włożyłam telefon do torby i założyłam ją na ramię. Popchnęłam drzwi by dostaç się do wnętrza szpitala. W kącie zobaczyłam zapłakaną Elize.
-Mamo co się stało? -spytałam dotykając jej ramienia.
-Emily straciła pamięć ... nie wiadomo czy kiedykolwiek ją odzyska.-spojrzałam na Elize i rozrzerzyłam oczy. Byłam przestraszona. Wzięłam kosmyk moich włosów i zaczęłam owijać go wokół palca wskazującego. Wzięłam głęboki oddech i weszłam do sali na , której leżała moja siostra. Zwolniłam kroku kiedy zbliżyłam się do łóżka Emily. Usiadłam obok na krześle . Dotknęłam jej czoła by sprawdzić temperaturę , była strasznie ciepła.
-Kaja? 
-Emily pamiętasz mnie? -byłam zaskoczona.
-Tak , a dlaczego Eliza płacze?-spytała obgryzająz paznokiec z kciuka.
-To nic ... już nic -powiedziałam uśmiechając się do niej.-chciałabyś porozmawiać z mamą-spytałam ją.
-Tak , a nie obraźisz się?
-oczywiście , że nie-wstałam i wyszłam
na korytarz. Tam zobaczyłam Pawła. Moje serce zaczęło bić szybciej. Przybliżyłam się w jego stronę. Kiedy mnie zauważył podszedł.
- Kaja ... dlaczego uciekłaś?-spytał spoglądając w moje oczy.
-Musiałam to wszystko przemyśleć...przepraszam cię za to , że...
-Nic się nie stało-powiedział dotykając mojej dłoni.-Kochasz mnie ?-zapytał całkiem poważnie. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Stałam ta ściskając jego rękę. Zrozumiałam co tak naprawdę do niego czuję.
-Tak-powiedziałam i przytuliłam go. On uniósł mój podbrudek. Teraz patrzyłam mu prosto w oczy. Przybliżył swoją twarz do mojej. Po chwili się pocałowaliśmy. 

*Chwilę później*
Siedziałam na ławce. 
-pójdę do barku coś kupić , chciałabyś coś?-zapytał Paweł uśmiechając się do mnie.
-Nie , dzięki-odpowiedziałam nie ruszając się z mojego miejsca. Paweł zniknął mi z oczu za drzwiami barku Po chwili przybiegł do mnie jeden z lekarzy.
-czy pani Karolina?-spytał.
-tak , a o co chodzi?
-pani matka prosiła , abym panią zbadał.
-dobrze nie ma sprawy.-odpowiedziałam wstając i biorąc moją torbę na ramię. Poszłam za nim. Po chwili znaleźliśmy się na jednej ze sal. Wziął strzykawkę by pobrać mi krew. Miała ona dużą i ostrą kilkucentrymetrową igłę. Po tym jak przebiła moją skórę poczułam lekkie ukłucie. strzykawka napełniła się czerwonym płynem czyli moją krwią.Kiedy  lekarz wykonał tą czynność podał mi wacik bym zasłoniła tą drobną ranę.
-czy to wszystko?-spytałam podnosząc husteczķę , która upadła mi na podłogę.
-tak narazie to wszystko jeśli będziemy mieli jakieś wątpliwości będziemy kontynuować badania.
-Dobrze-powiedziałam i wyszłam z obrzernego pomieszczenia. Na korytarzu zobaczyłam Emily , a za nią Elize.
-I co?-spytała moja siosta.
-Wy wróćcie do domu ja trochę tu poczekam.
-Dobrze-powiedziała Eliza biorąc do ręki sweter Emily. 
-A gdzie Paweł?-spytałam.
-A właśnie kazał ci przekazać , że musiał wracać do domu.-powiedziała moja mama.
-Aha spoko-odpowiedziałam. 
*Pół godziny później*
Nagle z sali wyszedł lekarz. Jego twarz była kamienna i bez uczuć. Gestem pokazał mi abym poszła za nim. Wstałam idąc tam gdzie on. Znalazłam się w jego gabinecie. On usiadł na drewnianym krześle przy białym biurku. Ja usiadłam na przeciwko niego. 
-mamy wyniki pani badań-mówił dalej kamiennym głosem.  
-I?-spytałam popędzając.
-I nie jest dobrze z pani stanem zdrowia. Ma pani szkodliwe szmery na sercu , które wykryliśmy dzięki innym kontrolnym badaniom.
-A co mogą one powodować?-spytałam ściskając moją torebkę. Lekarz wyjął z teczki papiery i podał mi je.
-Proszę się z tym zapoznać-powiedział biorąc głęboki oddech .
-dobrze dziękuję.-powiedziałam wstając. Wyszłam ze szpitala i poszłam na przystanek autobusowy. Nie wytzymałam tej ciekawości i zajrzałam do papierów , które dał mi lekarz. Nie mogłam uwierzyć. Nie przypuszczałam , że jest ze mną tak źle...

-----------------
Witajcie moi mili. Dzisiaj dodałam wpis nad , którym bardzo się dla was starałam. Mam nadzieję że wam się spodoba. Nie wiem kiedy dodam kolejny wpis , bo zbliżają się wakacje. Mama nadzieję , że będziecie mielo je naprawdę ciekawe i udane.

Rozdział 4

*Kaja*
Nagle poczułam potworny ból rozrywający mnie od środka.  Nie mogłam  utrzymać równowagi , więc upadłam na kolana. Cały czas kurczowo trzymałam swoją bluzkę. Moje powieki stawały się cięższe , aż w końcu odpłynełam.

*Emily*
Po chwili otworzyłam oczy. Dookoła mnie było mnóstwo lekarzy. Strasznie kręciło mi się w głowie. W moje oczy świecił promień światła przez , który co  jakiś czas mrugałam.
- Co się stało? - spytałam oszołomiona.
- Proszę leżeć -odpowiedział mi jeden z lekarzy. Cały czas nie mogłam sobie przypomnieć co się stało. Nagle przy moim łóżku zobaczyłam kobietę o ciemnych oczach i brązowych włosach. Jej karnacja była jasna , jednak w ciemniejszym świetle przybierała barwę czekolady.

-Kim pani jest?-spytałam przerażona.
-Emily to ja Eliza-odpowiedziała kobieta.W mojej głowie cały czas brzmiała pustka. 
-Ale ja... pani nie znam.-Wystraszona Eliza pobiegła do lekarza i powiedziała mu coś czego ja nie dosłyszałam.

*Kaja*
-Kaja ... Kaja obudź się-usłyszałam głos chłopaka. Otworzyłam oczy. Przed moimi oczami zobaczyłam Pawła. Chwyciłam się za klatkę piersiową , ponieważ czułam kłucie.
-Co mi się stało?-spytałam mojego kolege.
-zemdlałaś ... na pewno wszystko gra?-dotknął mojego policzka swoimi opuszkami palców.
-Tak , wszystko w porządku-uśmiechnęłam się do niego dotykając jego dłoni.  Spojrzałam w jego oczy jednak szybko odwróciłam wzrok. Wstałam i ruszyłam w stronę sali na , której leżała Emily. Paweł podszedł. Stał tuż za mną. Odwróciłam się. Poczułam jego ciepły oddech na mojej skurze. On zaczął się do mnie przybliżać , a po chwili musnął moje usta. Zamknęłam oczy i przutuliłam go z całych sił. Staliśmy tak dłuższą chwilę.
-Kocham cię-po usłyszeniu tych słów spojrzałam w jego niebieskie oczy. Nie wiedziałam co odpowiedzieć więc uciekłam ... Musiałam to wszystko przemyśleć w samotności.
Usiadłam na schodach przed szpitalem. Obok mnie położyłam moją skurzaną torbę. Spojrzałam w niebo.
-Mamo , nawet nie wiesz jak mi ciebie brakuje

-----------------------------------
Witajcie kochani. Dzisiaj dodałam dużo akcji do mojego opka.  Mam nadzieję że wam się spodoba. Dozobaczenia kochani

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 3

Dużo się zmieniło od śmierci mamyam . Zostałyśmy przyjęte dosię się rodziny zastępczej. Naszą matką była Eliza , a ojcem Henryk. Z Julią.   nir mogłam utrzymywać kontaktu. Nikt mi nie chciał powiedzieć dlaczego.
- Kaja wyjdziesz ze mną? -spytła się Emily.
-Jasne tylko powiem to Elizie-powiedziałam i pobiegłam do mojej nowej "mamy". Na początku nie chciała się zgodzić jednak w końcu odpuściła.
Kiedy znalazłam się w parku zobaczyłam Pawła.
-Co ty tu robisz?-spytałam.
-To ja lepiej pójdę w tamtą stronę-powiedziała Emily.
- Kaja wszędzie cię szukałem - powiedział  uśmiechając się do mnie.
-Dlaczego? spytałam go.
-No ... poprostu chciałem cię zobaczyć. -spojrzałam na niego oszołomiona jednak w końcu się  uśmiechnełam i powiedziałam.
-cieszę się że Cię widzę-w tym momencie Paweł mnie przytulił.
Byłam zdziwiona jednak nie chciałam żeby mnie puszczał. Cieszyłam się że mogę się w końcu do kogoś przytulić. Świat wkoło mnie nagle się zatrzymał , nie liczyło się nic innego tylko my.

Spojrzałam w jego oczy , a w tem usłyszałam pisk opon. Na ulicy leżała moja siostra.
-Emily!-krzyknęłam i pobiegłam w jej stronę. Strasznie się o nią bałam. Paweł wyjął telefon i zadzwonił na pogotowie. Przyjechali kilka minut później. Zabrali  ją.  Jej stan był naprawdę ciężki. "Czy tak ma to dię skończyć?" pytałam siebie

---------------
Kilka minut później
---------------

Przyjechałam do szpitala. Widziałam Emily przypiętą do kroplówek. Nie mogłam opanować łez.
-Ile siostra ma lat?-spytał lekarz.
-10-odpowiedziałam.
-Bardzo proszę abyś zadzwoniła po jej rodziców , albo prawnych opiekunów.
-Dobrze- po tym jak to powiedziałam wyjęłam telefon komórkowy.
-Co się stało Kaju?-spytała Eliza.
-Emily jest w szpitalu miała wypadek-odpowiedziałam . 
-co? Który to szpital?
-Obok parku w naszym mieście.
-dobrze zaraz będziemy. -rozłączyłam się. Cały czas miałam wrażenie , że stanie się coś strasznego.


***Paweł***
Postanowiłem pojechać do szpitala w , którym leżała Emily. Przecież była tam też Kaja , a ja nie mogłem jej tam zostawić. Po chwili byłem przed szpitalem. Kiedy wszedłem zobaczyłem Kaję , a obok niej jej matkę i ojca. Starali się ją uspokoić.  Nagle stan Emily zacząłsię pogarszać. Do jej sali weszło pełno lekarzy. Siostra Kai przestała samodzielnie oddychać. 
Po chwili Kaja upadła na podłogę.
----------------
Witajcie moi kochani . Dość dawno nie dodałam wpisu na bloga 
, ale to dlatego że byłam chora. Mam nadzieję , że rozdział się wam spodobał buziaczki

Rozdział 2

-Świetnie-powiedziałam ironicznie. Chwyciłam się za obręcz i ruszyłam w stronę wyjścia. Nagle usłyszałam za sobą kroki.
-Kaja?-po odwróceniu się zobaczyłam Pawła.
-Paweł ?-zapytałam zaskoczona. -Czy coś się stało? -zapytał.
-Nie nic się nie stało.
-Widzę przecież. Pomóc ci ?.
-No .... dobrze .... dziękuję. -Powiedziałam i spuściłam głowę. Przeżuciłam rękę przez jego ramię i po wyjściu usiadłam na schodach. Wyjełam telefon z tornistra i zadzwoniłam po taksówkę. Paweł cały czas był ze mną.  Bałam się spojrzeć w jego stronę. Nie odzywaliśmy się do siebie. Taxówka przyjechała kilka minut później. Spojrzałam ostatni raz w jego kierunku zanim weszłam do wnętrza pojazdu.
--------------------------------
KILKA MINUT PÓŹNIEJ
Weszłam do domu opierając się o parasol ,który miałam przy sobie. Tam pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kartka na stole.
Wyjechałam na delegacje. Wrócę za kilka dni. Pilnuj siostry. Obiad masz w lodówce .
                                                - Mama
-Emily!-krzyknęłam by sprawdzić czy moja siostra jest już w domu.
-Jestem! .-Słysząc głos siostry stanęłam przy drzwiach chowając parasolkę by nie zauważyła ,że kuleje.
-Jak było w szkole?-spytałam.
-Nieźle-odpowiedziała.
- Były jakieś stopnie?
-Dostałam 5 z chemii-uśmiechnęła się do mnie.
-Świetnie chciałabyś w zamian lody? Kupiłam je po powrocie ze szkoły.
-Tak , dzięki
-Zaraz wrócę-powiedziałam i wyszłam z pokoju. Trochę mi to zajęło ,ale w końcu przyniosłam Emily te lody. Położyłam je jej na biurku.
-Co ci się stało?-spytała.Cholera zapomniałam zasłonić nogę.
-To nic takiego spadłam ze schodów ,ale nic mi się nie stało-odpowiedziałam mając nadzieję ,że Emily już odpuści.
-Taa nic takiego , widzę przecież ,że cierpisz.
-Przecież nic mi nie będzie ...-nagle Emily chwyciła za telefon.-Co ty robisz?-spytałam.
-Dzwonię na pogotowie i nie mów rzadnego :ale:.
-Eh no dobrze-powiedziałam siadając na kanapie ,bo zauważyłam ,że moja noga spuchła jeszcze bardziej.

-----------------------------------------------
KILKA MINUT PÓŹNIEJ

Siedziałam na łóżku szpitalnym. Nagle do mojej sali wszedł lekarz.
-I co?-spytałam.
-Jest złamana ,na całe szczęście kość się nie przemieściła i możemy włożyć ją tylko w gips.
-Dziękuje-powiedziałam rozchmurzona.

~~~~~~~~~~

Siedziałam w domu . Po chwili usłyszałam dźwięk dzwonka. Spojrzałam przez wizjer ,a tam Julia. Otworzyłam drzwi.
-Kaja co ci się stało?-zapytała oszołomiona. Zaczęłam się zastanawiać. Przecież ona nic nie wie. Może lepiej jej teraz nie mówić?
-Nic takiego ,a co u ciebie?
-Eh nic się nie dzieję i o to właśnie chodzi... za ile ściągną ci gips?
-Za trzy tygodniee ,a co?
-Świetnie! To mam dla ciebie niespodzianke.
-Coś ty znowu wymyśliła?-spytałam .
- Zobaczysz-powiedziała i mnie przytuliła , a następnie pobiegła w stronę domu.Zaczełam się zastanawiać. O co jej może chpdzić. Nagle usłyszałam telefon.
-Tak?-spytałam odbierając słuchawkę.
- Czy pani Karolina?-usłyszałam głos funkcjonariusza. 
-Czy coś się stało?
-Proszę przyjechać na komisariat.
-Dobrze...


Przyjechałam z Emily na komisariat. Po chwili nas przyjęto. 
-Proszę powiedzcie o co w końcu chodzi.-powiedziałam.
- Wasza matka nie żyje bardzo mi przykro. 
-co?-spytałam a moje oczy zaczęły przepełniać się łzami. Zostałyśmy z Emily kompletnie same. Musiałyśmy pojechać do domu dziecka. Nawet nie wiedziałam jak to się stało. ..
------------ ---------
Oto kolejny rozdział . Mam nadzieję że miło się czytało następne będą dłuższe.  A zaniedługo przedstawie postacie.